Zbigniew Ziobro i jego żona Patrycja Kotecka od miesiąca są rodzicami. Europoseł wyznaje, że syn rośnie jak na drożdżach, je co 3 godziny i nie daje się wyspać swoim rodzicom. Cóż, tak to już bywa z maluchami... Nie szczędzą jednak swoim rodzicom wzruszeń. Ziobro zwierzył się tabloidowi, że w zeszły piątek syn się do niego uśmiechnął i było to naprawdę wzruszające przeżycie.

Jednak jest coś, co spędza młodemu tacie sen z powiek. To koszty utrzymania dziecka. Ziobro powiedział "Faktowi":

- Robiąc zakupy, stwierdziłem, jak dużo to wszystko kosztuje: od pieluszek po ubranka czy szczepienia. Jak wielkim jest obciążeniem dla kieszeni młodych rodziców.

"Fakt" podaje, że Zbigniew Ziobro ma pensję w wysokości 35 tysięcy złotych. Teoretycznie nie powinien więc narzekać, ale widać, że drożyzna i jemu dała we znaki.

Polityk obiecał także, że jeśli będzie miał wpływ na władzę (na razie nie ma, jego ugrupowanie "Solidarna Polska" ma 2 procent poparcia wyborców), to popracuje nad sytuacją młodych rodziców. Mówi tabloidowi:

- Zrobię wszystko, by doprowadzić do wydłużenia urlopów macierzyńskich, podniesienia zasiłków dla rodzin i rozliczania podatków w zależności od liczby członków rodziny.

Trzymamy za słowo.

>>> CZYTAJ TAKŻE: "Tajemnica figury Fraszyńskiej"