Marcin Tyszka opowiadał, że jeszcze niedawno jego życie przypominało karuzelę. Nieustanne podróże po całym świecie i praca od świtu do nocy doprowadziła jego organizm na skraj wyczerpania. "Nowy rok zacząłem w Singapurze, potem byłem w Sydney, gdzie miałem mieć wakacje, a pracowałem codziennie, z Sydney poleciałem do Bangkoku, gdzie pracowałem znowu codziennie po 12 godzin... I tak bez przerwy. Do momentu, aż wylądowałem w szpitalu" - relacjonował w "Gali". 

Przyznał, że zdał sobie sprawę z sytuacji dopiero, gdy o godzinie 22 zasnął przy weselnym stole na przyjęciu u Anji Rubik. "Wokół mnie 50 rozbawionych gości, a ja śpiący, zmęczony. Bez życia" - opowiadał.

Tyszka stwierdził, że szansą na zwolnienie tempa był program "Top Model. Zostań Modelką", w którym jest jurorem. W czasie kręcenia kolejnych odcinków musi być bowiem w Warszawie. "Nagle zacząłem mieć czas dla siebie, znajomych, czas na kupienie bułek w sklepie, wyremontowanie mieszkania, posadzenie kwiatów na tarasie. Zapomniałem już, jak to jest" - wyznał.