47-letni aktor wyszedł zapalić na taras domu w Budapeszcie, który wynajmuje wraz z Angeliną Jolie, gdy dostrzegły go 6-letnia Zahara i 5-letnia Shiloh. Po tym wydarzeniu męczony wyrzutami sumienia Pitt, postanowił na stałe rozstać się z papierosami.

Reklama

"Dziewczynki poszły za nim na zewnątrz i zobaczyły, jak pali. Nie mogły w to uwierzyć, bo Brad zawsze powtarza jak niezdrowe są papierosy" - zdradził znajomy gwiazdora w rozmowie dla brytyjskiej gazety "The Sun".

Pitt, który razem z Jolie wychowuje także 10-letniego Maddoxa, 7-letniego Paxa i 3-letnie bliźnięta Knoxa i Vivienne, od tamtej pory wziął się za siebie. Aktor uczęszcza na sesje hipnoterapii i stara się zwalczyć pragnienie sięgnięcia po papierosa za pomocą lizaków z nikotyną.

Niedawno gwiazdor filmu "Drzewo życia" przyznał, jak bardzo zmieniło się jego życie, odkąd pojawiły się w nim dzieci. "Największą zmianą w moim życiu było to, że zostałem ojcem. To zmieniło wszystko. Jestem świadomy faktu, że nic nie jest wieczne. Teraz, gdy zostało mi jeszcze kilka filmów do zagrania, chcę, aby były to historie, które coś zmienią. Pragnę, aby moje dzieci były ze mnie dumne" - oznajmił. "Najważniejszą rzeczą dla mnie i Angie jest teraz to, aby zawsze znaleźć czas dla dzieci. Chodzi o czas spędzany razem, ale także poświęcony każdemu dziecku z osobna. Spoczywa na nas odpowiedzialność za to, aby pokazać im jak żyć i pomóc je ukształtować. Dlatego jedyne, co mogę powiedzieć to to, że na pierwszym miejscu stawiam moje obowiązki jako ojca oraz moją rodzinę, a dopiero potem pracę" - dodał aktor.