Jak dowiedział się "Fakt", to on stoi za tym, że Olga nie dostała niemal pewnej roli w nowym filmie.
Olga przez wiele lat nie potrafiła wybaczyć tacie sytuacji z jej dzieciństwa. Kiedy była małą dziewczynką, ojciec odszedł od niej i od jej matki. Mało tego, młoda Fryczówna była przekonana, że to ojciec stał za tym, że nie przyjęto jej za pierwszym razem do szkoły teatralnej w Krakowie.
Jan długie lata starał się o odzyskanie jej względów. W końcu w ubiegłym roku się udało. Zaczęto ich widywać w restauracjach, w dobrych humorach, pogrążonych w rozmowie.
Ale ta sielanka długo nie potrwała. Poszło o nowy film. Według naszych informacji, Olga dostała propozycję zagrania w filmie „Sanktuarium”, gdzie zaproszony został również jej ojciec.
Gdy jednak aktor dowiedział się, że ma zagrać razem z córką, miał postawić produkcji warunek: „albo ja, albo ona”. Oldze podziękowano.
– Gdy się o tym dowiedziała, było jej bardzo przykro. Nie
przypuszczała, że jej ojciec zrobi jej coś takiego. To jest dla niej
zbyt przykre i nie chce o tym nawet wspominać – mówi "Faktowi" znajomy
aktorki. Wygląda na to, że po raz kolejny potwierdza się gorzkie
powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu.
>>> CZYTAJ TAKŻE: "Boczarska babcią? Jak to?"