Oto fragment wywiadu, jaki udzielił Krzysztof Krawczyk "Faktowi":

Reklama

– Wiele mówiło się o tym, że miał pan problemy z alkoholem i narkotykami.

– Nigdy nie uzależniłem się od narkotyków czy alkoholu. Mam odporność na używki. Paliłem skręty, brałem kokainę. Pracowaliśmy całą dobę i kawa nie zawsze pomagała. Jednego dnia jednak rzuciłem wszystko. Ot, tak. Pan Bóg mnie strzegł.

– Oprócz Boga towarzyszy panu wszędzie żona.

– Moja ukochana Ewa... Ona wypełniła lukę w moim życiu. Sprawiła, że stało się ono pełne i prawdziwe. Dzięki temu wiem, co jest tak naprawdę ważne. Zjawiła się w chwili, gdy miałem już za sobą wiele doświadczeń. Nie byłem już białą kartą.

– Powiedział pan, że życie estradowe jest cyrkiem. Dlaczego?

– Cyrkiem jest wtedy, kiedy musimy udawać. Mamy problemy, świat nam się wali, a my musimy wyjść na scenę z pełnym uśmiechem, bo publiczność ma wystarczająco dużo swoich trosk i przychodzi na koncert, żeby w końcu się uśmiechnąć i zapomnieć choć na chwilę. Ta książka może też być wskazówką dla młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają swoje kariery. Mają możliwość spojrzeć na życie artysty z każdej jego strony. Również na ich łzy, ból i strach.

– Ale mimo tego wciąż pan koncertuje, planuje nowe nagrania. Nie chciałby pan zwolnić?

– Czuję się odpowiedzialny za wiele osób. Muszę pracować, dlatego nigdy nie będę grzał ławki rezerwowych. Pracuję na ekipę muzyczną, ekipę, która zajmuje się naszym domem, kierowców i tak dalej. Będę tak długo, jak długo ludzie będą chcieli mnie słuchać. Czuję, że na moich barkach spoczywa wielką odpowiedzialność.

>>> CZYTAJ TAKŻE: "Depp słucha muzyki Biebera"

Reklama