Wszechstronny artysta przyznał, że chciałby realizować się na obu polach, jednak nie pozwala mu na to brak wrodzonych predyspozycji.

- Jestem mężczyzną, więc to oczywiste, że nie umiem robić dwóch rzeczy naraz - oświadczył Timberlake. - Odkąd to pojąłem, moje życie stało się o wiele prostsze. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec mojej kariery muzycznej. Kiedy pracuję nad filmem, angażuję się emocjonalnie, staram się myśleć jak moja postać... nie potrafiłbym wtedy komponować kolejnych utworów. Wiem, że moi fani czują się trochę oszukani, ale nigdy nie powiedziałem, że w przyszłości nie wrócę na scenę.

Justina Timberlake'a mogliśmy podziwiać ostatnio w przeboju "Social Network". Dyskografię Amerykanina zamyka album "FutureSex/LoveSounds" z września 2006 roku.