Jak czytamy w "Fakcie":

- Pan Marek wystąpił niedawno w zagranicznej produkcji. I to  roli króla! Na ekrany niemieckich kin wszedł niedawno film szwajcarskiej produkcji z udziałem naszego aktora. „Der grosse Kater” to adaptacja książki Thomasa Hurlimanna – zabawnej historii prezydenta Szwajcarii zwanego „Kotem”, który na szczyt swojej kariery dochodzi dzięki machlojkom i intrygom. 

Rola Kondrata w filmie nie jest duża, za to znacząca i bardzo wyrazista. Wciela się on bowiem w króla Hiszpanii. Ciekawy scenariusz i doborowa obsada (m.in. Bruno Ganz) zainteresowałyby wielu aktorów. Ale Kondrat nie ukrywa, że zgodził się tylko z powodu reżysera Wolfganga Panzera. – To był film nakręcony jakieś półtora roku temu. Zagrałem w nim, by zrobić przyjemność koledze reżyserowi, z którym robiłem już dwa filmy w życiu. To jest właściwie towarzyska historia i nie bardzo jest o czym mówić – zarzeka się pan Marek w rozmowie z Faktem. 


Czy to oznacza, że mimo wszystko Marek Kondrat podtrzymuje swoją decyzję o porzuceniu aktorstwa? Niestety tak. – Nadal nie mam żadnych planów filmowych i nie zajmuję się tym w ogóle – podkreśla stanowczo aktor. Reżyserzy, którzy marzą, by mieć go w obsadzie, będą więc musieli obejść się smakiem. 


Dobrze, że przynajmniej fani Kondrata zobaczą go z rzadka, gdy tak jak teraz zagra na prośbę któregoś z przyjaciół. A tymczasem aktor zajmuje się oczywiście swoją drugą wielką pasją. – Winiarnie idą dobrze. Cały czas do przodu – mówi pan Marek.

>>> CZYTAJ TAKŻE: "Piękna córka znanej aktorki"