Znany muzyk nie jest chyba zbyt posłusznym pracownikiem. Ale takiego szefa musi słuchać!
Jak czytamy w "Fakcie":
- Zbigniew Hołdys i jego syn Tytus otworzyli w Warszawie klub artystyczny. A nam zdradzają, jaka jest ich recepta na udany interes. – Ja jestem już starym dziadem i dlatego o wszystkim decyduje w klubie mój syn. Umówiliśmy się, że w pracy kończą się między nami relacje syn-ojciec, dlatego zawsze się zwracamy do siebie po imieniu. Uważam, że to dobre rozwiązanie, bo gdyby Tytus mówił do mnie „tato”, od razu powodowałoby to pewną zależność – mówi muzyk, który niedawno uruchomił z synem klub „Chwila”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Fakt
Tematy: Zbigniew Hołdys
Powiązane