Jak czytamy w "Fakcie":

Reklama

- I rzeczywiście na staropolską melodię wszyscy goście zaintonowali "130 lat, 130 lat" dla Ireny Kwiatkowskiej - największej gwiazdy polskiego kina, teatru i kabaretu.

A kogóż tam nie było! Jerzy Połomski, Krzysztof Tyniec, Dorota Błażejczyk. List od pani prezydentowej Anny Komorowskiej odczytała Halina Kunicka. Alina Janowska ze swoim specyficznym przewrotnym humorem recytowała wierszowaną laurkę. Wiktor Zborowski wspominał jak to pierwszy raz miał zaszczyt grać z Ireną Kwiatkowską w radiowej bajce dla dzieci "Plastusiowy pamiętnik". Ona była Plastusiem, a on... skromnym Ołówkiem i Naparstkiem. Reżyser serialu "Czterdziestolatek", Jerzy Gruza wspominał, że to pani Irena 90 procent dała słynnej postaci kobiety pracującej wymyślonej przez scenarzystę Krzysztofa Teodora Toeplitza.

- Ona nam wszystkim matkowała na planie filmowy - wspominał Gruza. - Akurat wtedy urodził mi się syn... I zawsze była perfekcyjnie przygotowana do roli, co chwila przepytywała aktorów, co mają mówić i wcale nie uczyła się roli na chybcika w taksówce... Nigdy nie była łatwa w pracy! Okryta futrzanym pledem, szacowna jubilatka słuchała tego wszystkiego z lekkim uśmieszkiem, by na koniec powiedzieć, że bardzo dziękuje.

>>> ZOBACZ TAKŻE: "Małżeństwo służy Liszowskiej"

Fakt