Niezapomniana panna Jola z "Hydrozagadki" i Marta z "Vabanku" poczyniła odważne wyznanie. Przyznała, że przez wiele lat wstydziła się swojego głosu.
– Kiedyś miałam straszny kompleks dotyczący mojego głosu. Dziewczyny miały wysokie, słodkie głosy, a ja brzmiałam jak chłopak. Nie chciałam się odzywać . Na szczęście z czasem zrozumiałam, że jako aktorka mogę wykorzystać swoją charakterystyczną chrypę. Może mój głos nie jest typowym atutem, ale na pewno trudno mnie pomylić z kimkolwiek – wyznaje pani Ewa na łamach "Faktu".
Naszym zdaniem ten głos jest jednym z największych atutów tej znakomitej aktorki. Do historii kina przeszła chociażby scena z "Seksmisji", w której Szykulska ciacha ostrym narzędziem manekina i wznosi przy tym głośne okrzyki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło fakt.pl
Tematy: Ewa Szykulska