Pewny jak dotąd udział Górniak w XII edycji show TVN stanął nagle pod wielkim znakiem zapytania. Jak nieoficjalnie dowiedział się "Fakt", chodzi o pieniądze. O wielkie pieniądze, trzeba dodać, bo Edyta za każdy odcinek show, w którym miałaby pląsać na parkiecie, zażyczyła sobie aż 60 tysięcy złotych!

Reklama

Te wymagania Edyty Górniak są nie do spełnienia. To kwota, jakiej dotychczas nie zażądał nikt. A co dopiero w dobie kryzysu finansowego. Według naszych informatorów TVN może się zgodzić na stawkę o jedną trzecią mniejszą. I choć 40 tysięcy za odcinek to i tak niewyobrażalne pieniądze, rozmowy z Górniak utkwiły w martwym punkcie.

Organizatorzy programu są za to w stanie pójść gwieździe na rękę w innej ważnej dla niej kwestii. Drugim warunkiem jej udziału w „Tańcu z gwiazdami” jest mianowicie... nietańczenie w parze z Rafałem Maserakiem. To dziwne, jeśli weźmie się pod uwagę, że tancerz poprowadził Annę Muchę i Julię Kamińską do wygranych w dwóch ostatnich edycjach programu. Jednak Górniak podobno jest przesądna, a do tego boi się, że widzowie nie dopuszczą do tego, by Maserak znów zatriumfował. A jej zależy na dobrym wyniku.

I tak jak ten kaprys Edyty można zaakceptować, tak negocjacje finansowe mogą doprowadzić do tego, że nie zobaczymy jej w show. A w najlepszym przypadku, że do końca nie będzie wiadomo, czy Górniak zatańczy. Czy dwie strony znajdą w końcu kompromis? Czasu jest coraz mniej!

>>> Z "M jak miłość" do "Tańca z gwiazdami"