Słońca nie ma, a ile można siedzieć na kempingu czy w smażalni na rybce. Szymon Majewski pojechał ostatnio na Hel wraz z żoną Magdą i dziećmi. I zaczęło się - pisze "Fakt".
Tego pochmurnego ranka wszystko szło nie tak. Niby przyjemnie jest zjeść z rodziną śniadanie w ogródku, ale co dalej? Ten problem boleśnie dotknął właśnie Majewskich. Do ataku ruszył rozsierdzony Szymon.
"Przyjął postawę byka, trzymając ręce w kieszeniach i nonszalancko wygłaszając pretensje" - komentuje zdjęcia dla "Faktu" Piotr Tymochowicz, specjalista od wizerunku i mowy ciała. "Możesz sobie robić, co chcesz, mówiła jego wyciągnięta ręka" - dodaje.
Ale niedługo trwał atak nadąsanego Szymona. Choć zdawał się mieć ochotę na spięcie, żonie awantury zrobić się nie odważył. "Na zdjęciu widać, że szybko stracił pewność siebie. Wyciąga rękę, robi wzruszający gest: wybacz mi" - tłumaczy "Faktowi" Tymochowicz.