Co prawda usunięcie halluksów to nie jest groźna i niebezpieczna dla życia operacja, ale wiadomo - każdy, kogo czeka zabieg chirurgiczny, bardzo to przeżywa. Dlatego potrzebuje wsparcia bliskich osób. I właśnie z takim wsparciem pospieszyła śliczna aktorka. Kasia pojechała z Marcinem do prywatnej, położonej pod Poznaniem kliniki i cierpliwie czekała, aż będzie po wszystkim - pisze "Fakt".
A kiedy opuszczał klinikę, była niczym matka. Krzątała się wokół siedzącego jeszcze na wózku Marcina i zadbała o to, by miał kule, na których jeszcze przez jakiś czas będzie się musiał wspierać. Ale warto pocierpieć, by się pozbyć takiej dolegliwości. Halluks, zwany inaczej paluchem koślawym, to bardzo nieprzyjemna sprawa. Duży palec u stopy zakrzywia się coraz bardziej w kierunku pozostałych palców, kość coraz mocniej wystaje i wygląda to niezbyt ładnie, a poza tym utrudnia chodzenie i dobranie butów. No i strasznie boli.
Schorzenie to dotyczy głównie kobiet, które noszą buty na wysokich obcasach. Jednak przytrafia się także panom, przede wszystkim sportowcom. Prywatnie koszt takiego zabiegu to 2-3 tysiące złotych. Cena zależy od tego, jak bardzo choroba jest zaawansowana.
Katarzyna Skrzynecka doskonale rozumie, co przeżywa jej instruktor fitness. Sama przechodziła katusze związane z halluksami, co w rezultacie skończyło się identycznym zabiegiem, i to w tej samej klinice. Tak zapłaciła za lata chodzenia na szpilkach. A teraz jest obok Marcina i tylko pozazdrościć takiej opiekunki, która niczym fachowa pielęgniarka poda kulę, popcha wózek i wesprze w trudnych chwilach - pisze "Fakt".