Na pięknie umięśnionym ramieniu Przemysława Salety widać wytatuowane żeńskie twarze. Czy, jak tysiące innych mężczyzn, uwiecznił w ten sposób swoje kochanki? Nic podobnego. Znany bokser upamiętnił tak swoje córki, bo je kocha najmocniej na świecie.
W tych puzzlach są dwie moje córki: Nadia i Nicole - zdradza "Faktowi" bokser. Co prawda, jednej z nich, Nadii, jeszcze do końca nie widać, bo na ramieniu powstał na razie tylko zarys postaci, ale jest szansa, że niedługo dzieło zostanie uzupełnione.
"Robiłem je na raty, zacząłem przed czterema miesiącami. Wizerunek młodszej córki jeszcze się goi" - mówi "Faktowi" Salrta.
Dlaczego Przemek zdecydował się na taki rysunek na ramieniu? "Bo taki tatuaż jest przecież na całe życie. A jeśli chodzi o córki, mam pewność, że zawsze będą dla mnie
najważniejsze" - tłumaczy Saleta.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl