Karolina, od kilku lat szczęśliwa żona włoskiego tenisisty Vincenzo Santopadre, zostawiła w swej włoskiej rezydencji dwójkę dzieci: synka Mateo i córeczkę Julię, by chwilę pobyć z ojcem w Warszawie - pisze "Fakt".
Nie pierwszy zresztą raz towarzyszy mu w podróży do Polski - ona najczęściej spośród dzieci Bońka (piłkarz ma jeszcze córkę Kamilę i syna Tomka) odwiedza ojczysty kraj rodziców.
Drugą blondynką u boku piłkarza była jego żona. Choć z Wiesławą Boniek zna się od czasów szkolnych (już wtedy byli parą, a małżeństwem są od 31 lat), to widać, że czas nie osłabił ich uczucia - pisze "Fakt".
Otoczony swoimi kobietami Boniek najpierw spotkał się z przyjaciółmi w knajpce przy placu Trzech Krzyży, by uczcić imieniny jednego z nich. Zabawa była wyśmienita, a obecność pięknych pań dodawała spotkaniu blasku.
Boniek świetnie się bawił w towarzystwie działacza piłkarskiego Andrzeja Placzyńskiego, a także rzecznika prasowego Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniewa Koźmińskiego. Pierwszy to szef polskiego oddziału SportFive, firmy handlującej prawami do transmisji telewizyjnych. Koźmiński jest przedstawicielem PZPN w Radzie Nadzorczej Ekstraklasy.
Takie spotkanie mogło być zatem nie tylko przyjemnością towarzyską, ale i przerodzić się w rozmowy o interesach - pisze "Fakt". Jesienią bowiem Ekstraklasa ma rozpocząć poszukiwania stacji telewizyjnej gotowej kupić za setki milionów złotych prawa do transmisji telewizyjnych z meczów polskiej ligi.
Cóż, nie jest tajemnicą, że Zbigniew Boniek zawsze wiedział, jak łączyć przyjemne z pożytecznym. Sam zawsze podkreśla: "można się napić i zabawić, tylko trzeba wiedzieć kiedy i z kim".
Spotkanie na placu Trzech Krzyży znacznie się przedłużyło, jednak "Zibi" i jego dwie blondynki nie czuli się zmęczeni - pisze "Fakt". Wrócili do hotelu, gdzie się zatrzymali, by potem znów udać się na spacer ulicami pustej o tej porze Warszawy. Świetnie się przy tym bawili. "Zibi" czule obejmował swoje panie i był roześmiany od ucha do ucha.