Dziennik Gazeta Prawana logo

Boniek opiekuje się blondynkami

13 października 2007, 16:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Widok Zbigniewa Bońka w towarzystwie dwóch ładnych blondynek to nie lada gratka. Niestety, tylko nieliczni przechodnie mogli go podziwiać, bo na spacer po ulicach Warszawy w takim towarzystwie znakomity piłkarz wybrał późną porę, kiedy kibice już śpią. A piękne kobiety u jego boku to nikt inny jak jego żona Wiesława i córka Karolina - donosi "Fakt".

Karolina, od kilku lat szczęśliwa żona włoskiego tenisisty Vincenzo Santopadre, zostawiła w swej włoskiej rezydencji dwójkę dzieci: synka Mateo i córeczkę Julię, by chwilę pobyć z ojcem w Warszawie - pisze "Fakt".

Nie pierwszy zresztą raz towarzyszy mu w podróży do Polski - ona najczęściej spośród dzieci Bońka (piłkarz ma jeszcze córkę Kamilę i syna Tomka) odwiedza ojczysty kraj rodziców.

Drugą blondynką u boku piłkarza była jego żona. Choć z Wiesławą Boniek zna się od czasów szkolnych (już wtedy byli parą, a małżeństwem są od 31 lat), to widać, że czas nie osłabił ich uczucia - pisze "Fakt".

Otoczony swoimi kobietami Boniek najpierw spotkał się z przyjaciółmi w knajpce przy placu Trzech Krzyży, by uczcić imieniny jednego z nich. Zabawa była wyśmienita, a obecność pięknych pań dodawała spotkaniu blasku.

Boniek świetnie się bawił w towarzystwie działacza piłkarskiego Andrzeja Placzyńskiego, a także rzecznika prasowego Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniewa Koźmińskiego. Pierwszy to szef polskiego oddziału SportFive, firmy handlującej prawami do transmisji telewizyjnych. Koźmiński jest przedstawicielem PZPN w Radzie Nadzorczej Ekstraklasy.

Takie spotkanie mogło być zatem nie tylko przyjemnością towarzyską, ale i przerodzić się w rozmowy o interesach - pisze "Fakt". Jesienią bowiem Ekstraklasa ma rozpocząć poszukiwania stacji telewizyjnej gotowej kupić za setki milionów złotych prawa do transmisji telewizyjnych z meczów polskiej ligi.

Cóż, nie jest tajemnicą, że Zbigniew Boniek zawsze wiedział, jak łączyć przyjemne z pożytecznym. Sam zawsze podkreśla: "można się napić i zabawić, tylko trzeba wiedzieć kiedy i z kim".

Spotkanie na placu Trzech Krzyży znacznie się przedłużyło, jednak "Zibi" i jego dwie blondynki nie czuli się zmęczeni - pisze "Fakt". Wrócili do hotelu, gdzie się zatrzymali, by potem znów udać się na spacer ulicami pustej o tej porze Warszawy. Świetnie się przy tym bawili. "Zibi" czule obejmował swoje panie i był roześmiany od ucha do ucha.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj