Dla Paris to spory cios, z pewnością znacznie większy niż skazujący ją na więzienie wyrok sądu w Los Angeles. Gdy dziedziczka hotelowej fortuny wyszła na wolność, myślała, że najgorsze już za nią. Ale była w błędzie.
79-letni Barron Hilton miał już dość tego, że Paris wciąż szarga rodowe nazwisko. Z obrzydzeniem patrzył, jak Paris upija się do nieprzytomności i jak rękawiczki zmienia chłopaków.
Najbardziej jednak seniora rodu rozwścieczył fakt, że jego wnuczka wsiadła za kierownicę pod wpływem alkoholu. I właśnie ta kropla przelała czarę goryczy. Barron Hilton postanowił, że Paris nie dostanie pieniędzy, na które ani nie zapracowała, ani nawet nie zasłużyła.
Senior Hilton zapowiedział, że ponad 2 miliardy dolarów z jego fortuny trafi do rodzinnej fundacji Hiltonów, zajmującej się działalnością dobroczynną.