Bruno jest dzieckiem wyczekiwanym i oczkiem w głowie swych rodziców. Na świat przyszedł w czwartą rocznicę ślubu dziennikarki - pisze "Fakt".
Rodzicom serce rośnie, kiedy widzą, jak mały codziennie potrafi więcej: a to zaczyna chodzić, a to mówić... Ale też opiekując się nim, trzeba mieć oczy dookoła głowy.
"W tej chwili Bruno najbardziej lubi bawić się w odsuwanie i zamykanie szafek, szuflad, lodówki, zamrażarki czy drzwiczek od pralki. Ostatnio siedział przy pralce i patrzył, jak się pierze. Tylko patrzeć, jak zechce do niej wejść" - opowiada "Faktowi" mama.
Synek zna już pierwsze słowa, najwyraźniej mówi: mama, tata, baba, wie też, co to samolot i pokazuje go palcem na niebie.
Podczas codziennych spacerów co rusz się wywraca, ale się nie poddaje i tupta dalej. "Czasem kończy się na siniaku" - pisze "Fakt". Ale Beata nie należy do matek, które troszcząc się o dziecko, na nic mu nie pozwalają.
"Jak się parę razy potknie o krawężnik, to się nauczy, żeby podnieść nogę" - śmieje się Beata. Kiedy Bruno będzie miał rodzeństwo - na razie jeszcze nie wiadomo.