Jej mąż Hubert Zduniak jest przystojnym aktorem. Pech tylko, że nie jest aktorem wziętym. Grywa rzadko, a jeśli zostanie zaproszony do udziału w filmie, dostaje role epizodyczne, a przez to kiepsko opłacane. Postawił więc na rozwój kariery w ambitnych projektach. Grywa w krakowskim Starym Teatrze (gdzie pracuje gościnnie) i na jednej z warszawskich scen alternatywnych. Pracuje tam niemal za darmo - utyskuje "Fakt".
A Dominika w tym czasie drepcze na plan serialu "M jak miłość", gdzie od lat gra sędzię Martę Mostowiak. Co prawda już przed dwoma laty chciała rzucić serial, zająć się czymś innym. Ale została. "Nie ma co ukrywać, Dominika jest skazana na rolę Marty" - wzdycha jedna z jej koleżanek.
Trzeba zarobić na dom, synka Huberta, no i faktycznie niepracującego męża. Za dzień zdjęciowy w "M jak miłość" dostaje około 2 tys., a jeśli tyle wyniesie miesięczny dochód Zduniaka, to oznacza, że ma on dobry miesiąc - pisze bulwarówka. Dlatego Dominika tkwi w dwójkowym tasiemcu i dwupokojowym mieszkaniu na warszawskim Tarchominie.