W 2005 roku Boy George wykręcił numer nowojorskiej policji. "Ktoś włamał się do mojego domu" - zaalarmował mundurowych. Policjanci, którzy natychmiast stawili się u piosenkarza, nie znaleźli żadnych śladów włamania. Ale zobaczyli coś innego: odurzonego artystę. I narkotyki.
46-letni Boy George został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Jak wspomina, na początku był smutny i przestraszony. Potem jednak mundurowi byli dla niego tak mili, że teraz artysta zastanawia się, czy nie powinien zatrudnić się w policji.
To może być jednak niewykonalne, bo w swoje szeregi policja przyjmuje ludzi o nieskazitelnej reputacji. A George w kwietniu tego roku znów trafił za kratki - tym razem w Londynie za uwięzienie i zaatakowanie mężczyzny, którego zaprosił do swojego domu.