Jedna z największych imprezowiczek w Hollywood, aktoreczka Lindsay Lohan, skończyła odwyk. Przez ponad sześć tygodni leczyła się w słynnej wśród gwiazd klinice w Malibu. Ale to nie koniec terapii.
Dziesiątki razy paparazzi fotografowali ją pijaną czy naćpaną. W końcu Lohan wzięła się w garść i zapisała na leczenie. Teraz, po 45 dniach w klinice Promises w Malibu, zaczyna nowe życie. Ale nie będzie ono już takie beztroskie jak do tej pory.
Lindsay musi uczestniczyć w spotkaniach anonimowych alkoholików. Będzie poddawana terapii i codziennie kontrolowana. Poza tym musi nosić na kostce specjalną elektroniczną bransoletkę, która wykryje i zarejestruje alkohol w organizmie gwiazdeczki. Jeśli oczywiście Lindsay znów się napije.
Na razie aktoreczka trzyma się dzielnie. "Ciężko pracuje nad swą trzeźwością. Wszyscy ją wspieramy" - mówi magazynowi "People" rzeczniczka Lohan.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl