Kto najwięcej płacze po awanturze w koalicji rządowej? Otóż ani Andrzej Lepper, ani Samoobrona, ani tym bardziej PiS. Największe żale o tę całą awanturę mają poseł Jan Maria Rokita i jego małżonka Nelli. Nie pojechali do Hiszpanii, by odwiedzić ukochaną córkę, 19-letnią Kasię.
Katarzyna w lipcu zeszłego roku pojechała studiować w Pampelunie komunikację społeczną. Z córki strasznie dumni są rodzice. "Zna pięć języków: niemiecki, angielski, francuski, hiszpański i polski" - wymienia "Faktowi" jednym tchem Jan Rokita. "Chodziła do francuskiej szkoły w Polsce. A rok temu zdecydowała się na studia w prestiżowej, hiszpańskiej uczelni. Takie dzieci są symbolem Unii Europejskiej" - dodaje dumny jak paw poseł PO.
Nic więc dziwnego, że z wielkim napięciem odliczali dni do początku lipca. Byli już spakowani. Tęsknili coraz bardziej, bo ostatni raz widzieli się z córką na święta wielkanocne. Tymczasem wielka polityka pokrzyżowała wszystkie plany - donosi "Fakt". "Najpierw marszałek Dorn zarządził dodatkowe posiedzenie. Jak już zwołał, to uważałem, że moim obowiązkiem jest na nich być, więc poodwoływałem swoje plany. Do tego doszedł rozłam w koalicji. Mieliśmy jechać na tydzień. A teraz? Nie wiem, kiedy zobaczę się z córką" - wzdycha Jan Rokita.
Teraz więc pozostały im kontakty telefoniczne i e-maile. Poseł PO przyznaje, że z córką częściej rozmawia żona Nelli. "Ale mi za to regularnie wysyła wino z winnic z Nawarry. Ponadto do mnie często pisze: tata, jestem twoją jedyną córką, brakuje mi pieniędzy" - uśmiecha się Jan Rokita, który po rozmowie z "Faktem" popędził do banku, aby wpłacić kieszonkowe dla jedynaczki Kasi.