Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie mylić Mroczków z aktorami

13 października 2007, 15:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"To tylko bylejakość, nie mylcie tego z aktorstwem" - tak surowo ocenia grę braci Mroczków znakomity polski aktor Jan Nowicki. Nie może zrozumieć jak to się dzieje, że tacy ludzie jak oni, robią kariery. Nowicki nie zostawia na nich suchej nitki.

"Niedawno na rynku w Krakowie spotkałem jednego z panów Mroczków" - opowiada Jan Nowicki, znakomity polski aktor. "Przechadzał się w towarzystwie ochroniarza. Nie wytrzymałem, podszedłem i zapytałem: Panie, czy pan żartuje, kto tu będzie pana zaczepiał? Odpowiedzi nie było".

To utwierdziło legendę polskiego kina, którą Nowicki niewątpliwie jest, że ma do czynienia z przykładem gwiazdorstwa w najgorszym wydaniu. Ale to zjawisko nie bierze się z niczego - pisze "Fakt".

Polskie seriale zapełniają chmary amatorów, którzy dzięki rolom w tasiemcach robią oszałamiającą karierę i niezłe pieniądze. W środowisku aktorskim nie brakuje ludzi, którzy na widok ich ekranowych popisów pękają ze śmiechu. Ale dopiero Nowicki odważył się powiedzieć o tym głośno - pisze "Fakt".

Nowicki nie może się nadziwić, jak to się dzieje, że oszałamiającą karierę w show-biznesie robią na przykład tacy ludzie, jak studiujący na warszawskiej politechnice bracia Rafał i Marcin Mroczkowie. Grając od siedmiu lat w serialu "M jak miłość", zdobyli sławę i robią dosłownie wszystko: tańczą, śpiewają, reklamują.

"Nie mylcie tego z aktorstwem. To bylejakość!" - tak Jan Nowicki ocenia te występy przed kamerami. A mówi to nie byle kto. Nowicki to nie tylko znany wszystkim i ceniony aktor, ale i autorytet. Jako wykładowca wydziału aktorskiego szkoły teatralnej w Krakowie na co dzień miał do czynienia z młodzieżą aktorską.

Wie, ile trudu musi włożyć młody człowiek, by skończyć takie 5-letnie studia i jak dużo musi się potem jeszcze uczyć, by być dobrym aktorem. A tu przychodzi ktoś, kto nie ma o niczym pojęcia, ale wydaje mu się, że wie o graniu wszystko. Nie bez przyczyny wśród wykształconych aktorów krąży zjadliwy żart.

"Tylko zagraj tak, żeby się Mroczkom podobało" - rzucają do siebie aktorzy tuż przed ujęciem. Czyli... za pomocą jednej miny.

"To jest bylejakość. I nie wolno tego nazywać aktorstwem. Przez takich <artystów> ludzie przestają rozumieć, kim są Trela, Holoubek czy Gajos" - ubolewa Nowicki. "W przypadku braci Mroczków nie ma mowy nawet o aktorstwie, bo to nie jest w ogóle związane z aktorstwem!" - mówi "Faktowi" artysta. "To jest bycie w serialu, w którym znakomicie każdy by się odnalazł" - dodaje.

A popularność, którą daje serial? "Kiedy spada na studenta politechniki, to jest istna komedia" - ironizuje Nowicki. "Gwiazdą to był Marlon Brando" - dodaje. "A aktor serialowy może być co najwyżej gwiazdą serialową".




Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj