W ostatni weekend Doda, jak na prawdziwą gwiazdę przystało, wybrała się na zakupy do Mediolanu. Ale gdy piosenkarka szampańsko się bawiła, jej warszawskie mieszkanie wcale nie stało puste. Gościł w nim Radosław Majdan - pisze "Fakt".
To prawdziwa sensacja, bo noga piłkarza nie stanęła tam od chwili definitywnego rozstania z piosenkarką. W lutym tego roku "Fakt" opublikował zdjęcia, na których Radek jak zbity pies czekał pod domofonem, aż Doda otworzy mu drzwi po straszliwej małżeńskiej awanturze. A teraz, gdy termin rozwodu został już ogłoszony oficjalnie, piłkarz niczym słomiany wdowiec opiekował się pustym mieszkaniem.
Należy też dodać, że gorliwość, z jaką Majdan krzątał się po mieszkaniu Doroty, przekracza znacznie zapał zwykłego sąsiada czy znajomego, który wpada podlać kwiatki. Bramkarz Pogoni czule się zajął pieskami piosenkarki. Radek nie poprzestał na tym. Pofatygował się również do sklepu po zakupy i zapełnił Dodzie lodówkę - pisze "Fakt".
W związku Dody i Majdana nagłe zwroty akcji to nie pierwszyzna. Nieraz urządzali sobie karczemne awantury i rozstawali na okresy dłuższe i krótsze. Potem do siebie wracali oraz wszem i wobec
okazywali wzajemną namiętność. Ale tym razem, gdy Doda ogłosiła, że podjęta przez nią decyzja o rozwodzie jest definitywna, Majdan straszliwie spokorniał - uważa
"Fakt".