Wszyscy kibice futbolu, oglądając grę piłkarzy podczas meczów komentowanych przez Szpakowskiego, nieraz oczami wyobraźni widzieli walkę komentatora ze swoją grzywką. "Szpaku" wielokrotnie podczas transmisji walczył, by "pożyczka" ładnie leżała mu na głowie. Zwykle rozsypywała się, co wprawiało komentatora w fatalny nastrój.
"Fakt" doradzał dziennikarzowi, by zlikwidował tę czuprynę. Mało tego, nawet znany stylista Robert Krupiński popierał ten pomysł. "Gdyby ściął włosy, wyglądałby jak facet z klasą. Czesanie się <na pożyczkę> świadczy o braku akceptacji własnego wyglądu. Szpakowski myśli, że będzie wyglądał lepiej, a wygląda komicznie" - mówił Krupiński.
Na naszych łamach zastanawialiśmy się, jakie uczesanie byłoby dla "Szpaka" najlepsze. Doradzaliśmy mu różne fryzury, ale on nic sobie nie robił z naszych rad. "Szpakowski musi się ostrzyc. Na naturalną łysinę nikt nie będzie zwracał uwagi. I tak wszyscy wiedzą, że on nie ma włosów" - próbował przekonywać komentatora Krupiński.
W końcu "Szpaku" zlikwidował kłopotliwą "pożyczkę". Oczom telewidzów ukazał się elegancki facet. Takiego komentatora chcieli oglądać kibice.
Teraz ważne, by za poprawą wyglądu nastąpiła też lepsza jakość komentarzy "Szpaka". Oby w końcu przestał mylić nazwiska piłkarzy i zaczął wymawiać je poprawnie. Pierwszy poważny sprawdzian już w środę podczas meczu AC Milan - FC Liverpool.