Karolina dzielnie znosi trudy, na które narażona jest kobieta tuż przed rozwiązaniem - pisze "Fakt". "Mój brzuch jest wyjątkowo okazały, co przyznał nawet lekarz. Wynika z tego, że dzidziuś będzie duży" - cieszy się.
Aby przypadkiem nie zaszkodzić dziecku, Karolina nie tylko przestała jeździć konno. "Do niedawna w Waszyngtonie, gdzie pracuje Piotr, bywałam kilka razy w roku. Teraz wróciłam już na dobre, bo latanie miesiąc przed porodem może być niebezpieczne dla zdrowia dziecka i matki" - mówi.
Teraz Karolina spędza czas w należącej do jej rodziny stadninie w mazurskim Gałkowie. "Trenuję z ziemi, a do tego nie przepracowuję się. Gdy czuję, że jestem zmęczona, po prostu odpoczywam" - dodaje w "Fakcie".
Oczywiście Karolina nie będzie podczas porodu sama. Z USA przyleci Piotr - donosi "Fakt".