Dziennik Gazeta Prawana logo

Tomasz Kot: Cudownie jest być ojcem

13 października 2007, 14:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nowo narodzona córeczka aktora Tomasza Kota i jej mama są już w domu. Dumny tata odebrał je ze szpitala i teraz może spokojnie cieszyć się swoją nową rolą - ojca i głowy rodziny! "Jestem najszczęśliwszym ojcem na świecie" - wyznaje.
Malutka Blanka przyszła na świat w niedzielny poranek. Ponieważ poród odbył się przez cesarskie cięciem, obie dziewczyny - Blanka i jej mama Agnieszka - musiały kilka dni spędzić w szpitalu. W tym czasie Tomasz Kot codziennie je odwiedzał. A w środę wreszcie mógł obie zabrać do domu na warszawskim Mokotowie - donosi "Fakt".

Aktor nie ukrywa, że jest najszczęśliwszym tatą pod słońcem. "Bardzo dobrze czuję się w tej roli. Życzę wszystkim tym, którzy tak jak my świeżo zostali rodzicami, wszystkiego najlepszego" - mówi "Faktowi". Więcej szczegółów nie chce zdradzać. "O swoich uczuciach i emocjach chcę kiedyś córce opowiedzieć sam" - dodaje.

Z mamą Blanki - Agnieszką Olczyk, psycholożką i fotografem - poznali się w Krakowie. Ze względu na role Kota w popularnych serialach, porzucili ukochane miasto i przeprowadzili się do Warszawy. We wrześniu ubiegłego roku w Częstochowie wzięli ślub. Pani Agnieszka i Blanka mogą być spokojne, bo Kot to troskliwy i odpowiedzialny mężczyzna - bardzo dba o to, by jego rodzina żyła w dostatku. Jedynym problemem może być czas, bo jak aktor sam przyznaje, jest niezwykle zajęty.

W tej chwili gra między innymi w trzech bardzo popularnych serialach "Niani", "Heli w opałach" i "Na dobre i na złe". Można go także oglądać w teatrze. Ale jak sam mówi, aktorstwo to zawód trudny. "Trzeba korzystać z propozycji, jakie się pojawiają, bo nigdy nie można być pewnym przyszłości" - mówi. A ponieważ jako odpowiedzialny facet chce zapewnić rodzinie bezpieczeństwo, ostatnio wystąpił też w reklamie jednego z banków.

Nie ukrywa, że zachęciły go pieniądze. "Jak zaczynałem studiować, w szkole od profesorów słyszało się, że reklama i seriale są be, pod koniec raczej panowało zdanie <dzieci, grajcie gdziekolwiek, żebyście tylko pracę mieli>" - opowiada. "No, a poza tym, jeśli komuś proponuje się reklamę w towarzystwie dwóch takich pań, jak Janda i Stenka (które również wzięły udział w przedsięwzięciu), to każdy by się zgodził" - mówi Kot.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj