Dziennik Gazeta Prawana logo

Beata Kozidrak uwielbia staniki z supermarketu

13 października 2007, 14:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Beata Kozidrak, jak na prawdziwą gwiazdę przystało, jest bajecznie bogata - za jeden koncert kasuje 40 tys. zł. Ale gwiazda jest też niezwykle skromna i oszczędna. Ogląda promocje, czeka na okazje, a bieliznę kupuje w zwykłym supermarkecie.
Zaczęła się wiosna i Beata Kozidrak, jak każda kobieta, zapragnęła odświeżyć garderobę. Czarne biustonosze i majtki wylądowały na dnie szafy, a gwiazda ruszyła buszować po sklepach w poszukiwaniu białych majtek i staników! Ku zdumieniu klientów supermarketu, pchających wózki z zakupami, Kozidrak nie pojechała buszować po sklepach do żadnej ekskluzywnej handlowej galerii, tylko do... lubelskiego hipermarketu Tesco! - gdzie podejrzał ją "Fakt".

To dopiero oszczędność godna podziwu - rozwodzi się gazeta. "Przecież artystkę, która zarabia tyle, co piękna Beata, stać byłoby na zakupy w najbardziej luksusowych sklepach. Mogłaby ubierać się w ciuchy najdroższych marek! Tylko po co na stanik od znanego projektanta wydawać 400 zł i więcej, skoro można równie dobry kupić za 70 zł?" - zastanawia się "Fakt".

"Stała przez dłuższą chwilę przed witryną sklepu i podziwiała bieliznę, w którą był ubrany manekin. Uznała chyba, że cieniutka, biała w cętki i malutkie kwiatuszki będzie idealna pod letnie sukienki, bo poprosiła ekspedientkę o rozebranie lalki i pobiegła z bielizną do przymierzalni" - opowiada "Faktowi" klientka, która widziała, jak kupuje słynna wokalistka Bajmu.

Bielizna z manekina ponoć jednak na piosenkarkę nie pasowała. Biustonosz okazał się za mały i wrócił na ramiona manekina. Rozmarzona Beata Kozidrak złapała jednak bakcyla. Wybrała kilka innych staników: miseczki numer 4, w kolorze białym, beżowym i écru. W przymierzalni zniknęła na dobre pół godziny, co chwilę wołając do pomocy ekspedientki. Gdy wyszła, na jej twarzy malował się uśmiech satysfakcji. Cztery biustonosze były idealne.

Piosenkarka zapłaciła za nie kartą i z uśmiechem udała się do stoiska z kosmetykami na środku pasażu Tesco. Oglądała tusze, cienie do powiek, wąchała szminki. Po zakupach jak prawdziwa dama wyszła ze sklepu wprost do czekającego na nią przed wejściem bordowego kabrioletu. Odjechała szczęśliwa i zrelaksowana, bo na kobiety nic tak dobrze nie działa jak udane zakupy. Zwłaszcza gdy się nie przepłaciło... - kończy "Fakt".
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj