Po tym jak zagrała w thrillerze "House", Weronika Rosati negocjuje właśnie w Los Angeles kolejne role filmowe. A oprócz tego studiuje w jednej z najsłynniejszych szkół aktorskich na świecie. Jak żadna dotąd polska gwiazda, córka znanego polityka ma szansę na wielką międzynarodową karierę.
Bo żeby osiągnąć sukces, drobna Weronika wdrapie się nawet na szczudła. W "Fakcie" opowiada o tym jej mama, projektantka Teresa Rosati.
"Jako rodzic nie miałam dla niej wizji zawodu, chciałam po prostu, aby była szczęśliwa. Aktorstwo to był jej pomysł. Postanowiłam nie ingerować w wybory córki. Ona jest w tym względzie wielką romantyczką i wszystko traktuje poważnie" - opowiada "Faktowi" mama młodej aktorki.
Weronika nie miała zbyt dużo wolnego czasu, ale uwielbiała to i sprawiało jej to wielką przyjemność. Była normalną nastolatką. Tylko bardziej niż inni dzieliła swój czas na rozrywkę i na pracę. Nawet chłopak, z którym się wtedy spotykała, musiał czekać na swoją kolej.
"Trudno było nam ocenić, czy córka jest utalentowana, czy nie, dlatego czekaliśmy, aż wypowiedzą się na ten temat autorytety. Chciała się rozwijać w rozmaitych dziedzinach, bo wiedziała, że różne umiejętności przydadzą jej się w wykonywaniu swojego wymarzonego zawodu. Będąc w klasie francuskiej, nagle zapragnęła przejść na profil angielski. Tłumaczyła, że aby być aktorką międzynarodową, trzeba znać angielski" - wspomina Teresa Rosati.
"Po raz pierwszy przekonaliśmy się do jej talentu, kiedy po zdjęciach próbnych do filmu "Zaginiona" dostała w nim główną rolę. Córka ją odrzuciła, bo musiałaby w wieku 18 lat odsłonić plecy. Była wtedy w klasie maturalnej. Reżyser powiedział jednak, że ona ma wielki talent. Odetchnęliśmy wtedy z ulgą i od tej chwili wspieraliśmy ją psychicznie" - mówi "Faktowi" mama Weroniki.
"Jako rodzic nie miałam dla niej wizji zawodu, chciałam po prostu, aby była szczęśliwa. Aktorstwo to był jej pomysł. Postanowiłam nie ingerować w wybory córki. Ona jest w tym względzie wielką romantyczką i wszystko traktuje poważnie" - opowiada "Faktowi" mama młodej aktorki.
Weronika nie miała zbyt dużo wolnego czasu, ale uwielbiała to i sprawiało jej to wielką przyjemność. Była normalną nastolatką. Tylko bardziej niż inni dzieliła swój czas na rozrywkę i na pracę. Nawet chłopak, z którym się wtedy spotykała, musiał czekać na swoją kolej.
"Trudno było nam ocenić, czy córka jest utalentowana, czy nie, dlatego czekaliśmy, aż wypowiedzą się na ten temat autorytety. Chciała się rozwijać w rozmaitych dziedzinach, bo wiedziała, że różne umiejętności przydadzą jej się w wykonywaniu swojego wymarzonego zawodu. Będąc w klasie francuskiej, nagle zapragnęła przejść na profil angielski. Tłumaczyła, że aby być aktorką międzynarodową, trzeba znać angielski" - wspomina Teresa Rosati.
"Po raz pierwszy przekonaliśmy się do jej talentu, kiedy po zdjęciach próbnych do filmu "Zaginiona" dostała w nim główną rolę. Córka ją odrzuciła, bo musiałaby w wieku 18 lat odsłonić plecy. Była wtedy w klasie maturalnej. Reżyser powiedział jednak, że ona ma wielki talent. Odetchnęliśmy wtedy z ulgą i od tej chwili wspieraliśmy ją psychicznie" - mówi "Faktowi" mama Weroniki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|