Po raz pierwszy w historii "Tańca z gwiazdami" trzeba było podmienić uczestniczce partnera. Padło na Kasię Tusk, bo Stefano Terrazzino na próbie uległ poważnej kontuzji. Ale to jeszcze nic. Na parkiecie Tuskówna musiała walczyć z bólem, bo przed występem... złamała sobie dwa żebra.
Mimo to zaprezentowała się znakomicie. W sambie Kasia była tak seksowna, że widzowie dosłownie oszaleli na jej punkcie. Gdyby jeszcze wiedzieli, jakim cierpieniem
okupiony był występ córki znanego polityka - pisze "Fakt".
"To były najcięższe 24 godziny w moim życiu" - wspomina w rozmowie z "Faktem" najsłynniejsza polska studentka psychologii. Bo kilkanaście godzin wcześniej dowiedziała się, że ma pęknięte żebra. Stało się to, gdy ćwiczyła jedną z figur wymagających dużego wysiłku fizycznego. Początkowo nie zwróciła uwagi na kontuzję, dopiero po kilku godzinach złamane kości zaczęły dawać o sobie znać.
Podczas wieczornego konkursu Kasia wystąpiła z wielkim rozgrzewającym plastrem na plecach. Musiała też zrobić sobie dłuższą niż zwykle rozgrzewkę. "Przez stres w ogóle nie zwracałam uwagi na ból. Skupiałam się ze wszystkich sił na tym, żeby jak najlepiej zatańczyć" - mówi Kasia.
A rzeczywiście miała powody do strachu. Nie dość, że na dwie godziny przed programem dowiedziała się, że tej nocy wyjątkowo będzie jej partnerował Robert Rowiński, to jeszcze drżała przed uprzedzonym do niej jury. Do tej pory Kasia była przecież najbardziej krytykowaną gwiazdą w teleturnieju. Udało jej się jednak przerwać złą passę. Swoim tańcem zachwyciła w niedzielę wszystkich. I zajęła pierwsze miejsce.
"To były najcięższe 24 godziny w moim życiu" - wspomina w rozmowie z "Faktem" najsłynniejsza polska studentka psychologii. Bo kilkanaście godzin wcześniej dowiedziała się, że ma pęknięte żebra. Stało się to, gdy ćwiczyła jedną z figur wymagających dużego wysiłku fizycznego. Początkowo nie zwróciła uwagi na kontuzję, dopiero po kilku godzinach złamane kości zaczęły dawać o sobie znać.
Podczas wieczornego konkursu Kasia wystąpiła z wielkim rozgrzewającym plastrem na plecach. Musiała też zrobić sobie dłuższą niż zwykle rozgrzewkę. "Przez stres w ogóle nie zwracałam uwagi na ból. Skupiałam się ze wszystkich sił na tym, żeby jak najlepiej zatańczyć" - mówi Kasia.
A rzeczywiście miała powody do strachu. Nie dość, że na dwie godziny przed programem dowiedziała się, że tej nocy wyjątkowo będzie jej partnerował Robert Rowiński, to jeszcze drżała przed uprzedzonym do niej jury. Do tej pory Kasia była przecież najbardziej krytykowaną gwiazdą w teleturnieju. Udało jej się jednak przerwać złą passę. Swoim tańcem zachwyciła w niedzielę wszystkich. I zajęła pierwsze miejsce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|