Kariera pisana jej była od zawsze. Kasia Cichopek, znana z roli Kingi w "M jak Miłość", zwyciężczyni "Tańca z gwiazdami" i prowadząca show "Jak oni śpiewają", pierwsze szlify zdobywała na szkolnych akademiach.
"Piękna, zdolna, wdzięczna i do tego mądra" - tak o Kasi mówi "Faktowi" dziś jej profesorka, Krystyna Betley. Pani Krystyna przez
wiele lat prowadziła chór w Liceum Jana III Sobieskiego. Kasia jest absolwentką tego liceum, a przez pięć lat śpiewała w szkolnym chórze. Mimo że profesorka jest już na emeryturze, śledzi
losy swych wychowanków i kibicuje ich karierom. A o Kasi mówi - moja faworytka.
W szkolnym chórze Tutti Cantamus Kasia śpiewała w sopranach. W liceum stawiała także pierwsze kroki jako konferansjer. To ona prowadziła większość szkolnych imprez. Układała także choreografię do muzycznych spektakli. Jak wspomina profesor Betley, była dziewczyną bardzo aktywną, o wielu zainteresowaniach. "Ale szkoły nigdy nie zawalała" - zaznacza nauczycielka.
"Zauważyłam ją już na pierwszym roku" - wspomina Krystyna Betley. "Jest osobą, którą łatwo dostrzec. Kaśka to dziewczyna z charakterem, a ja lubię takie osoby" - mówi pani profesor. "Była jedną z tych, które promowałam" - przyznaje.
Teraz pani profesor jak tylko słyszy, że jej Kaśka ma gdzieś wystąpić, stara się to zobaczyć."Cieszę się, jak moi uczniowie są gdzieś na świeczniku, a jak Kaśka tańczyła, to nawet wysłałam na nią SMS-a" - śmieje się. "Jestem też zadowolona, że mam jakiś udział w jej sukcesach. Jak to mówią uczniowie" - to mnie rajcuje.
W szkolnym chórze Tutti Cantamus Kasia śpiewała w sopranach. W liceum stawiała także pierwsze kroki jako konferansjer. To ona prowadziła większość szkolnych imprez. Układała także choreografię do muzycznych spektakli. Jak wspomina profesor Betley, była dziewczyną bardzo aktywną, o wielu zainteresowaniach. "Ale szkoły nigdy nie zawalała" - zaznacza nauczycielka.
"Zauważyłam ją już na pierwszym roku" - wspomina Krystyna Betley. "Jest osobą, którą łatwo dostrzec. Kaśka to dziewczyna z charakterem, a ja lubię takie osoby" - mówi pani profesor. "Była jedną z tych, które promowałam" - przyznaje.
Teraz pani profesor jak tylko słyszy, że jej Kaśka ma gdzieś wystąpić, stara się to zobaczyć."Cieszę się, jak moi uczniowie są gdzieś na świeczniku, a jak Kaśka tańczyła, to nawet wysłałam na nią SMS-a" - śmieje się. "Jestem też zadowolona, że mam jakiś udział w jej sukcesach. Jak to mówią uczniowie" - to mnie rajcuje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|