Młodzi byli ubrani w szlachetną biel, oboje mieli ogniście czerwone włosy - pisze "Fakt". Ceremonia w przepysznej scenerii kasyna MGM w Las Vegas była niezwykle podniosła.
"Było około 120 osób" – powiedział "Faktowi" niezwykle uradowany pan młody. "Sami najbliżsi, najcudowniejsi przyjaciele. To właśnie było najpiękniejsze!" - dodaje.
Goście jedli i pili do syta. W menu każdy mógł znaleźć coś dla siebie z kuchni całego świata. I choć uroczystość odbyła się w Ameryce, nie zabrakło również tradycyjnych polskich potraw. Panna młoda wyglądała zachwycająco i świeżo. Nie było po niej widać oznak zmęczenia, mimo że jest przy nadziei, a impreza była naprawdę wyczerpująca!
To już drugi ślub Michała i Ani – po raz pierwszy zawarli związek małżeński w lipcu ubiegłego roku. Wtedy również Ania była w ciąży – we wrześniu na świat przyszła Etiennette. Lipcowy ślub Wiśniewskich był zupełnie inny niż ten amerykański – kameralny bez udziału kamer i fotoreporterów. "Chcę wziąć z Anią ślub kościelny" – zapowiedział wtedy Michał. "I zrobię to w USA. To będzie huczna impreza z wielką pompą!" - mówił. I słowa dotrzymał.
Na weselisko można było wejść... z zakupionym podczas amerykańskich koncertów Ich Troje biletem za 150 dolarów. Goście walili drzwiami i oknami!
"Jestem przeszczęśliwy, że wszystko się udało" – powiedział "Faktowi" Wiśniewski. "Było dokładnie tak, jak miało być!" – dodał i wrócił do weselników, którzy wciąż jeszcze doskonale się bawili.