Drobna narciarka z zawrotną prędkością szusuje pomiędzy gęsto porozstawianymi na stoku bramkami. Bo slalom to dla Kingi Rusin bułka z masłem. Piękna dziennikarka TVN narciarstwem pasjonuje się od dzieciństwa. Ale dopiero po rozwodzie z Tomaszem Lisem na dobre wróciła na stok.
Właśnie spędziła fantastyczny tydzień w Alpach, gdzie z córeczkami Igą i Polą jeździła po kilka godzin dziennie. "Narty nigdy nie były pasją mojego
byłego męża, dlatego przez ostatnie dwanaście lat jeździłam rzadko i tylko turystycznie. Teraz znowu trenuję intensywnie. Swoją miłością do białego szaleństwa zaraziłam
córeczki" - mówi "Faktowi" Kinga Rusin.
Prowadząca "Dzień Dobry TVN" od dwóch lat należy do Warszawskiego Klubu Narciarskiego. Szusuje z taką gracją, że mimo kasku i ogromnych, zakrywających jej twarz gogli, zwraca uwagę wszystkich narciarzy na stoku.
Prowadząca "Dzień Dobry TVN" od dwóch lat należy do Warszawskiego Klubu Narciarskiego. Szusuje z taką gracją, że mimo kasku i ogromnych, zakrywających jej twarz gogli, zwraca uwagę wszystkich narciarzy na stoku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl