Kto by się spodziewał, że taki amant chciał być kiedyś księdzem! Przemek Cypryański, aktor serialu "M jak miłość" i obiekt westchnień wielu Polek wyznał "Faktowi", że od dziecka służył do mszy. I o mały włos komży nie zamienił na sutannę.
Postanowił, że zostanie księdzem mając zaledwie pięć lat. Matka zapisała go do ministrantów w jego rodzinnej parafii we wsi Marzenin koło Poznania. Ale prawdziwe
powołanie poczuł jako dziesięciolatek. Marzenin odwiedził wtedy sam prymas Polski kardynał Józef Glemp. Cypryański wyznaje, że spotkanie z dostojnikiem zrobiło na nim ogromne
wrażenie.
Jednak myśl o wstąpieniu do seminarium wyparowała, gdy zaczął dorastać. Z oczywistych przyczyn. Trudno dziś wyrokować, jakim byłby księdzem. Ale jedno jest pewne. Jako filmowy amant dorobił się już sporego grona wielbicielek.
Jednak myśl o wstąpieniu do seminarium wyparowała, gdy zaczął dorastać. Z oczywistych przyczyn. Trudno dziś wyrokować, jakim byłby księdzem. Ale jedno jest pewne. Jako filmowy amant dorobił się już sporego grona wielbicielek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|