Ibisz aż przebiera nogami przed pierwszym odcinkiem wielkiego muzycznego show, który poprowadzi wraz z Kasią Cichopek. Bo choć przed kamerą czuje się jak ryba w wodzie, tym razem przyjdzie mu wystąpić u boku dwa razy młodszej koleżanki. Dlatego tak bardzo zależy mu, by dobrze wyglądać.
"Na długo przylgnął do mnie wizerunek faceta, którego za zięcia chciałyby mieć wszystkie teściowe w Polsce" - śmieje się w rozmowie z "Faktem" Krzysztof Ibisz, którego spotkaliśmy w szale zakupów warszawskiej galerii handlowej. "Ale tym razem będę musiał naprawdę się postarać. Tak młoda i śliczna współprowadząca jak Kasia zobowiązuje i dopinguje mnie do dbania o formę" - dodaje dziennikarz.
W końcu gdy w połowie lat 90. Kasia robiła postępy w szkole podstawowej, Ibisz już robił furorę i łamał serca telewidzek jako prowadzący teleturniej „Czar par”. Ale trzeba przyznać, że dzięki sumiennej dbałości prezentera o siebie różnicy wieku między nim a Kasią tak bardzo nie widać. "Chodząc na siłownię do pięciu razy w tygodniu zrzuciłem już parę kilo. Ale dążę do tego, żeby jeszcze zwiększyć masę mięśniową ciała kosztem tłuszczu" - opowiada "Faktowi" Ibisz.
Zakupy podyktowane były więc nie tylko koniecznością skompletowania eleganckiej garderoby do nowej pracy. Również tym, że prezenter zmienił ostatnio odzież na dwa numery mniejszą. Krzysztof szalał w najlepszych sklepach z męskimi ubraniami. Buszował wśród półek z białymi koszulami. Jego uwadze nie uszedł też żaden elegancki garnitur. Długo też bardzo grymasił w przymierzalni studiując, jak na zadbanej sylwetce leżą nowe ciuchy.
Ze sklepu wyszedł z naręczem toreb. To był ostatni dzwonek na takie przygotowania! "Od 3 marca będę pracował 6–7 dni w tygodniu. W weekend nad <jak ONI
śpiewają>, w tygodniu nad <Grą w ciemno>" - z zapałem deklaruje dziennikarz.