Fakt: Długo podejmowałaś decyzję, czy wystąpić w "Tańcu z gwiazdami". I jednak się zgodziłaś.
Kasia Tusk: Tak, choć nie było łatwo. Mój ojciec i chłopak byli bardzo przeciwni mojemu udziałowi. W końcu jednak stwierdzili, że jeżeli mam żałować, że nie wzięłam
udziału w show, o którym marzy połowa Polek, to nie ma to sensu.
Jesteś pewna swojej decyzji?
Nie jestem do końca przekonana...
A jak zniósł to Kuba?
Powiedział, że jakoś to przecierpi, chociaż zazdrosny będzie na pewno strasznie.
Zdajesz sobie sprawę z pokus, które czekają cię w Warszawie? "Taniec z gwiazdami" daje wielką popularność. Uczestnicy wpadają w wir imprez, tam zawsze kręcą się
przystojni mężczyźni...
Wiem, co się dzieje w "Tańcu". Śledzę informacje na ten temat. Słyszałam o parach, które się rozstają, o romansach, które się nawiązują. Wiem, jakie tam będą czekały
na mnie pokusy. Ale moim celem jest oprzeć się im.
Jesteś pewna, że nie ulegniesz?
Nieczego nie można być do końca pewnym, ale ja nie jestem taka kochliwa. Chyba potrafię temperować zapędy, nie uwikłać się w jakieś romanse.
Nie boisz się, że wciągnie cię warszawka?
Mój świat jest dużo bardziej cenny niż ten warszawski. Gdyby coś mi się przytrafiło, byłabym z siebie bardzo niezadowolona i zła, że jestem tak lekkomyślna.
Związek z Kubą jest dla ciebie ważny?
Bardzo ważny, ważniejszy niż kariera. To mój pierwszy chłopak. Zaczęłam z nim być, gdy miałam 15 lat. I choć wiem, że moje myślenie może być naiwne, to chciałabym, żeby to
jednocześnie był ten ostatni chłopak.
A jak masz zamiar chronić swój związek w tym trudnym okresie? Ty będziesz większość czasu spędzać w Warszawie, a Kuba zostaje przecież w Trójmieście.
Kocham Kubę. Choć nie mam już motyli w brzuchu, bo znam jego wady, to wiem, że chcę z nim żyć i z nim planuję przyszłość. Postanowiliśmy, że będziemy przyjeżdżać do siebie jak
najczęściej, żeby się upewniać, że wszystko jest w porządku.
A sama nauka tańca? Będzie dla ciebie dużym wyzwaniem?
Tak. Bardzo lubię tańczyć, ale nie uczyłam się nigdy.