Minister edukacji Roman Giertych na rodzinnym obiedzie w jednym z warszawskich centrów handlowych. Piątkowy wieczór w barze serwującym japońskie przysmaki to dla kogoś, kto nie lubi surowej ryby prawdziwe wyzwanie. Na szczęście jest komórka, dzięki której pozostaje w kontakcie z ukochaną... polityką.
Minister edukacji całuje żonę, ale taka sielanka nie trwa długo. Zaczyna się rozmowa przez telefon. Jak ustalił "Fakt", polityk nie lubi japońskich surowych ryb, czyli sushi. Za to jego żona i dwie córki wprost uwielbiają podobne specjały. Gdy żona zajada się ze smakiem, mąż ucieka w politykę. Co chwilę pisze SMS-y, dzwoni. Jakoś trzeba przeżyć ten wieczór.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|