Krzysztof Gospodarek załatwiał właśnie swojej matce leczenie w specjalistycznej warszawskiej klinice, gdy dotarła do niego wiadomość, że Violetta Villas opuściła na własne żądanie szpital w Stroniu Śląskim. Dopiero co się z nią pogodził, a ona znów go wyklęła.
"Widziałem, w jakim jest stanie. Chciałem ją ratować. Znalazłem szpital w Warszawie, rozmawiałem z lekarzami. Przez kilka tygodni miała być w zakładzie,
a później przez wiele miesięcy chodzić na terapię. Ordynator szpitala w Stroniu Śląskim poparła ten pomysł na leczenie mamy" - tłumaczy Krzysztof Gospodarek. I załamuje
ręce.
Ostatni raz z lekarzami zakładu w Stroniu Śląskim rozmawiał w czwartek. W piątek poinformowano go, że jego matka wyszła z kliniki. "Jestem zdziwiony postawą szpitala. Boję się, że lekarze ulegli naciskom adwokata mamy" - mówi "Faktowi" syn artystki. Bo konsekwencje przerwanego leczenia mogą być tragiczne. Bardzo martwi się o matkę. Ale ona znów nie chce z nim rozmawiać.
Nie wie, gdzie Villas pojechała ze szpitala. I uważa, że nie ma sensu jej szukać. "Wiem, że zostanę zwyzywany, bo w oczach mamy znowu jestem wrogiem" - mówi. "Ona jest chora. Wykorzystuje to grupa ludzi, manipulują nią, bo liczą się dla nich tylko pieniądze, które mogą na niej zarobić" - kończy Gospodarek.
Ostatni raz z lekarzami zakładu w Stroniu Śląskim rozmawiał w czwartek. W piątek poinformowano go, że jego matka wyszła z kliniki. "Jestem zdziwiony postawą szpitala. Boję się, że lekarze ulegli naciskom adwokata mamy" - mówi "Faktowi" syn artystki. Bo konsekwencje przerwanego leczenia mogą być tragiczne. Bardzo martwi się o matkę. Ale ona znów nie chce z nim rozmawiać.
Nie wie, gdzie Villas pojechała ze szpitala. I uważa, że nie ma sensu jej szukać. "Wiem, że zostanę zwyzywany, bo w oczach mamy znowu jestem wrogiem" - mówi. "Ona jest chora. Wykorzystuje to grupa ludzi, manipulują nią, bo liczą się dla nich tylko pieniądze, które mogą na niej zarobić" - kończy Gospodarek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|