W tym roku przy wigilijnym stole Krzysztofa Krawczyka zabrakło jego jedynego wnuka. Zdarzył się jednak cud, który pozwolił mu uwierzyć, że wreszcie pozna Bartusia. Synowa zadzwoniła i złożyła Krawczykowi życzenia - informuje "Fakt".
W tym roku Ola nie przyjęła zaproszenia Krawczyka do spędzenia wspólnych świąt. Jednak gwiazdor z całego serca pragnął złożyć Oli i Bartkowi życzenia. Z
bijącym sercem wykręcił więc jej numer telefonu. Gdy zamiast głosu synowej usłyszał komunikat automatycznej sekretarki, nagrał wiadomość z życzeniami i zasiadł do wigilijnej kolacji. Za
chwilę jednak usłyszał dzwonek telefonu. To była Ola!
"Bardzo się ucieszyłem, że Ola do mnie oddzwoniła i mogłem z nią chwilę porozmawiać" - mówi wzruszony. Choć nie chce zdradzać przebiegu rozmowy, w jego głosie słychać radość i wiarę w to, że już wkrótce obydwie strony zapomną o wszystkim, co do tej pory było złe. A nam zostaje tylko życzyć, aby nowy rok był dla nich lepszy od poprzedniego i żeby mały Bartuś wreszcie poznał swojego sławnego dziadka.
"Bardzo się ucieszyłem, że Ola do mnie oddzwoniła i mogłem z nią chwilę porozmawiać" - mówi wzruszony. Choć nie chce zdradzać przebiegu rozmowy, w jego głosie słychać radość i wiarę w to, że już wkrótce obydwie strony zapomną o wszystkim, co do tej pory było złe. A nam zostaje tylko życzyć, aby nowy rok był dla nich lepszy od poprzedniego i żeby mały Bartuś wreszcie poznał swojego sławnego dziadka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|