Dziennik Gazeta Prawana logo

Jolanta Mrotek musiała pożyczyć biust

12 października 2007, 14:40
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Choć Jolanta Mrotek założyła blond perukę, przywdziała kusą sukienkę i zachowywała się najseksowniej jak umiała, w niczym nie przypominała Marilyn Monroe. "Fakt" podejrzał, że zabrakło jej... biustu.
Mrotek miała być śpiewającą atrakcją wtorkowej imprezy "Metamorfozy pół żartem, pół serio" w jednym z warszawskich hoteli. Atrakcją była nie ona, lecz jej sztuczne piersi.

Znana z "Dziennika Telewizyjnego" Jacka Fedorowicza aktorka przebrała się za Marilyn Monroe. Ponieważ jednak jej własne piersi w niczym nie przypominają biustu gwiazdy amerykańskiego kina, postanowiła pomóc swej urodzie metodą chałupniczą. Naprędce wypchała stanik sztucznymi, szpetnymi wkładkami. Tak przygotowana odśpiewała "Happy birthday to you". Dobrze, że nie zabrakło jej w piersiach powietrza.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj