Znany prezenter Tomasz Kammel pomaga dzieciom - ofiarom wypadków. "Fakt" podejrzał jednak, jak Kammel łamie przepisy ruchu drogowego. Ryzykuje przy tym życiem.
W ostatnią sobotę gwiazdor telewizji poświęcił swój cenny czas, aby poprowadzić festyn i zebrać pieniądze na pomoc dzieciom. Festyn udał się znakomicie, więc
późnym wieczorem Kammel postanowił oblać sukces chwalebnej akcji i udał się do knajpy ze znajomymi.
Wybrał najprostszą drogę - na przełaj przez Aleje Jerozolimskie. I co z tego, że w tym miejscu nie ma pasów? Są za to tory tramwajowe i gładki asfalt - pisze "Fakt". Poza tym jest blisko! "Wielka świąteczna akcja charytatywna na warszawskim placu Zamkowym okazała się tak udana, że postanowiliśmy to uczcić razem z organizatorami festynu" - mówi niezwykle uradowany Tomasz Kammel.
Nie wiadomo z czego się cieszy -z sukcesu akcji czy też może z faktu, że podczas przełaju nie wpadł po autobus. "Zbieraliśmy pieniądze na dziecięcy szpital - Dom Misia Ratownika" - dodaje z dumą Kammel. Tylko że jak tak dalej pójdzie sam prezenter zostanie pierwszym jego pacjentem...
Wybrał najprostszą drogę - na przełaj przez Aleje Jerozolimskie. I co z tego, że w tym miejscu nie ma pasów? Są za to tory tramwajowe i gładki asfalt - pisze "Fakt". Poza tym jest blisko! "Wielka świąteczna akcja charytatywna na warszawskim placu Zamkowym okazała się tak udana, że postanowiliśmy to uczcić razem z organizatorami festynu" - mówi niezwykle uradowany Tomasz Kammel.
Nie wiadomo z czego się cieszy -z sukcesu akcji czy też może z faktu, że podczas przełaju nie wpadł po autobus. "Zbieraliśmy pieniądze na dziecięcy szpital - Dom Misia Ratownika" - dodaje z dumą Kammel. Tylko że jak tak dalej pójdzie sam prezenter zostanie pierwszym jego pacjentem...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|