Ci, którzy przyzwyczaili się do wydelikaconego, wiecznie wbitego w sztywny garnitur prezentera Polsatu Krzysztofa Ibisza, przeżyją zaskoczenie! "Fakt" przyłapał go, jak z młotkiem i łopatą pracuje przy jednej z posesji w podwarszawskiej Radości.
Czyżby to drugi etat znanego prezentera? Prawie. Otóż Ibisz i jego żona Anna odziedziczyli właśnie 200-metrowy dom, który dziennikarz planuje sam w pocie czoła
wyremontować.
"Mamy zamiar wprowadzić się tu z żoną w przyszłym roku" - mówi w rozmowie z "Faktem" znany prezenter. "A że trudno jest znaleźć zaufanych ludzi do pracy, wiele rzeczy robię samodzielnie" - dodaje.
Ibisz razem z żoną i synem Vincentem mieszkają na razie w mieszkaniu w bloku na jednym z warszawskich osiedli. Niedawno jednak Anna odziedziczyła po rodzicach piękny, wart ok. 700 tys. złotych, dom w podwarszawskiej willowej miejscowości. Małżeństwo postanowiło jak najprędzej się do niego przenieść. Okazało się jednak, że dom, budowany przez teścia dziennikarza na początku lat 90. systemem gospodarczym (czyli cegiełka po cegiełce), ma wiele niedoróbek. I w niczym nie przypomina wymarzonego przez Ibiszów rodzinnego gniazdka. Na przykład pomieszczenia są rozplanowane zupełnie inaczej, niż by sobie tego życzyli.
Prezenter zakasał więc rękawy i rozpoczął gigantyczny remont. "Sam wybieram materiały budowlane na giełdach i w sklepach w całej Warszawie" - mówi "Faktowi" Krzysztof. "A jeśli trzeba, sam potrafię zrobić podstawową hydraulikę, gładzić ściany, kłaść gips czy malować. Nad elektryką też pracowałem" - dodaje.
"Mamy zamiar wprowadzić się tu z żoną w przyszłym roku" - mówi w rozmowie z "Faktem" znany prezenter. "A że trudno jest znaleźć zaufanych ludzi do pracy, wiele rzeczy robię samodzielnie" - dodaje.
Ibisz razem z żoną i synem Vincentem mieszkają na razie w mieszkaniu w bloku na jednym z warszawskich osiedli. Niedawno jednak Anna odziedziczyła po rodzicach piękny, wart ok. 700 tys. złotych, dom w podwarszawskiej willowej miejscowości. Małżeństwo postanowiło jak najprędzej się do niego przenieść. Okazało się jednak, że dom, budowany przez teścia dziennikarza na początku lat 90. systemem gospodarczym (czyli cegiełka po cegiełce), ma wiele niedoróbek. I w niczym nie przypomina wymarzonego przez Ibiszów rodzinnego gniazdka. Na przykład pomieszczenia są rozplanowane zupełnie inaczej, niż by sobie tego życzyli.
Prezenter zakasał więc rękawy i rozpoczął gigantyczny remont. "Sam wybieram materiały budowlane na giełdach i w sklepach w całej Warszawie" - mówi "Faktowi" Krzysztof. "A jeśli trzeba, sam potrafię zrobić podstawową hydraulikę, gładzić ściany, kłaść gips czy malować. Nad elektryką też pracowałem" - dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|