Ma sławę, uznanie i wielką miłość. Niedawno powiedziała tak, kiedy ukochany mężczyzna na klęczkach poprosił ją o rękę. Do szczęścia brakuje jej ślubu. Niestety... Małgorzata Kożuchowska nie ma czasu stanąć przed ołtarzem - donosi "Fakt".
Jako jedna z najpopularniejszych polskich aktorek jest dosłownie zawalona pracą. Gra rolę Hanki Mostowiak w "M jak miłość”, przygotowuje się do
dużej premiery w Teatrze Narodowym, a lada chwila zaczyna zdjęcia do nowego filmu. Przez cały grudzień jest zajęta od rana do nocy. W styczniu będzie jeszcze gorzej.
Od października Małgorzata Kożuchowska nosi na palcu pierścionek zaręczynowy. Dostała go od swojego chłopaka Bartka Wróblewskiego, dziennikarza TVN, dokładnie w rok po tym, jak się poznali. Niestety, ostatnio aktorka nie ma zbyt dużo czasu dla ukochanego. Pracuje od świtu do nocy. Dzień w dzień.
Codziennie aż do 22 grudnia ma próby w teatrze. Od godz. 10 rano do 14. Później przerwa, a między 18 a 22 znów staje na scenie. I to tyko wtedy, kiedy nie musi stawiać się na planie "M jak miłość”. Wówczas w pełnej gotowości jest już o 7 rano. Nic więc dziwnego, że na twarzy Kożuchowskiej maluje się zmęczenie.
Nietrudno przecież sobie wyobrazić, że chwile spędzane z narzeczonym należą do rzadkości. Wróblewski na pewno bardzo nad tym ubolewa. I cierpi, widząc, jak jego ukochana wraca do domu około północy, dosłownie słaniając się na nogach. Chyba nadszedł w końcu czas, żeby aktorka wreszcie się opamiętała.
Od października Małgorzata Kożuchowska nosi na palcu pierścionek zaręczynowy. Dostała go od swojego chłopaka Bartka Wróblewskiego, dziennikarza TVN, dokładnie w rok po tym, jak się poznali. Niestety, ostatnio aktorka nie ma zbyt dużo czasu dla ukochanego. Pracuje od świtu do nocy. Dzień w dzień.
Codziennie aż do 22 grudnia ma próby w teatrze. Od godz. 10 rano do 14. Później przerwa, a między 18 a 22 znów staje na scenie. I to tyko wtedy, kiedy nie musi stawiać się na planie "M jak miłość”. Wówczas w pełnej gotowości jest już o 7 rano. Nic więc dziwnego, że na twarzy Kożuchowskiej maluje się zmęczenie.
Nietrudno przecież sobie wyobrazić, że chwile spędzane z narzeczonym należą do rzadkości. Wróblewski na pewno bardzo nad tym ubolewa. I cierpi, widząc, jak jego ukochana wraca do domu około północy, dosłownie słaniając się na nogach. Chyba nadszedł w końcu czas, żeby aktorka wreszcie się opamiętała.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|