W życiu Jerzego Zelnika pojawiła się niezmiernie ważna osoba. Na tyle ważna, że kiedy tylko może, wyrywa się z Łodzi, gdzie mieszka i pracuje, i gna do Warszawy, by spędzić choć trochę czasu ze swą największą miłością - donosi "Fakt".
Tą miłością jest Franciszek (4 mies.), wnuk aktora. "Widziałem go już 15 minut po jego narodzinach" - chwalił się wówczas
"Faktowi". Dziś, gdyby mógł, w ogóle by się z nim nie rozstawał. Ale Zelnik od 3 lat mieszka w Łodzi, gdzie jest dyrektorem artystycznym teatru Nowego.
"Do Warszawy przyjeżdżam niestety tylko na weekendy" – żali się "Faktowi". " Wnuczka staram się odwiedzać, kiedy tylko mogę" - zwierza się. I choć kocha swoją pracę, już odlicza dni do powrotu do Warszawy. Za rok wygaśnie jego kontrakt w Łodzi i wtedy nie przegapi żadnej ważnej chwili w życiu wnuka.
"Do Warszawy przyjeżdżam niestety tylko na weekendy" – żali się "Faktowi". " Wnuczka staram się odwiedzać, kiedy tylko mogę" - zwierza się. I choć kocha swoją pracę, już odlicza dni do powrotu do Warszawy. Za rok wygaśnie jego kontrakt w Łodzi i wtedy nie przegapi żadnej ważnej chwili w życiu wnuka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|