Katarzyna Figura niczego nie zostawia przypadkowi. Za parę dni miała lśnić na gali w Teatrze Narodowym, więc przy pomocy specjalistów chciała popracować nad urodą. Tak była przejęta, że za nic miała przepisy ruchu drogowego - pisze "Fakt".
Swoim samochodem marki Smart podjechała pod salon piękności na rogu Mokotowskiej i Wilczej, a tu klops. Nie ma gdzie zaparkować!
Z piskiem opon, płosząc przechodniów, zatrzymała się więc przednimi kołami na pasach. Wysiadła i wtedy mina jej zrzedła – niedaleko stały dwie policjantki!
Z powrotem wsiadła więc do samochodu i ruszyła z kopyta w poszukiwaniu bardziej bezpiecznego miejsca. Tyle tylko, że w tym ferworze... nie zapaliła świateł!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|