Tuż po 18 posłanka zniknęła w jego aucie. Nie było jednak namiętnego powitania, ani nawet niewinnego buziaka w policzek. I choć mężczyzna próbował ująć posłankę uśmiechem, ta trzymała go na dystans.
Po wspólnej wizycie w pobliskiej wsi Sękocice, gdzie Lewandowska wspomaga kampanię samorządową Samoobrony, obydwoje wylądowali w najlepszej restauracji w Nysie. Przy lampce wina i piwie spędzili niespełna pół godziny. Potem przyszedł czas na wizytę u znajomych. Piątkowy wieczór skończył się na długiej pogawędce w aucie.
Ale już na pierwszy rzut oka widać było, że tajemniczy amant musi się jeszcze sporo natrudzić, zanim ponętna posłanka rzuci się w jego ramiona. Panna Lewandowska - która panną pozostaje z wyboru - bagatelizuje sprawę. "To sympatyk Samoobrony. I tyle." – mówi. I za nic nie chciała zdradzić jego nazwiska ani zawodu.