Gwiazdy, i do tego jeszcze urodziwe, nie mają łatwego życia z bulwarówkami. Wystarczy, że tylko się schylą, a już mogą poczuć na sobie obiektyw paparazzi. Tak było właśnie z Anną Przybylską, która nie wiedziała, że za rogiem czai się fotoreporter z aparatem wycelowanym w pupę aktorki.
Anna Przybylska nie lubi siedzieć w domu z założonymi rękami, więc kiedy tylko może, to stara się żyć aktywnie. Ubiera dres i ochoczo spaceruje ze swoim 2-letnim synem Szymonem.
>>>Przybylska w negliżu zapiera dech
Dobrze wie, że aby pochwalić płaskim brzuchem, twardymi udami i jędrnymi pośladkami, należy trenować. Dużo trenować" - twierdzi bulwarówka i dodaje: "dlatego nie idzie śladami innych gwiazd, które nawet na zakupy zakładają kreacje prosto z pokazów. Ona woli dres. Mocno zużyty, nieco porozciągany i sprany, ale za to jaki wygodny".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|