Ludzie niezadowoleni ze swojego wyglądu mają szczęście, bo żyją w czasach, kiedy wszystko można poprawić. Nowe piersi, usta, pośladki, włosy - jeśli tylko masz wystarczająco dużo pieniędzy, mogą być twoje. Ale pewnie i tak nie przebijesz gwiazd, które już chyba nawet nie wiedzą, ile razy prosiły o pomoc chirurga. Dla nich możliwość inwazyjnego modelowania ciała to przekleństwo, a nie szczęście.
Pierwsza operacyjka zwykle wydaje się tylko niewinnym zabiegiem, którego efekty mają poprawić jakość życia. Szybko jednak okazuje się, że jeden zabieg zupełnie nie zadowala oczekiwań i trzeba robić kolejne.
Po odessaniu zbędnego tłuszczu przychodzi kolej na zmianę rysów twarzy, a później korektę kolan. W końcu nie wiadomo już co jeszcze ma się swojego, a co jest tworem lekarzy. W dodatku często okazuje się, że to, co zrobiono podczas wcześniejszych operacji, trzeba poprawić, bo grozi utratą zdrowia.
Gwiazd to jednak nie przeraża. Dobrze wiedzą, co może je spotkać, ale i tak chętnie się upiększają. Często jednak nie przyznają się do tego i idąc w zaparte, twierdzą, że zmiana wizerunku, to tylko efekt ćwiczeń lub makijażu.
p
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl