Marszałkowi Sejmu nie popsuły smaku drogie i cierpkie francuskie wina, sączone przy oficjalnych okazjach i na dyplomatycznych przyjęciach. "Fakt" zauważył, że od wymyślnych francuskich szczepów Bronisław Komorowski woli wino własnej roboty. I ochoczo pędzi je na działce.
Marszałek Komorowski pędzi własne wino
"Fakt" podpatrzył marszałka Komorowskiego, gdy spędzał weekend w swojej daczy na Suwalszczyźnie. Zjadł z żoną w altance śniadanie, potem zapamiętale wyrywał chwasty. Posadził też parę drzewek - opisuje "Fakt".
Ale to nie machanie łopatą sprawiło mu największą przyjemność. Twarz marszałka Sejmu rozpromieniała, gdy po pracy pochylił się nad gąsiorkiem wina domowej roboty - pisze "Fakt". Długo i ze znawstwem sprawdzał, jak przebiega fermentacja owoców i degustował smak.
Zobacz więcej zdjęć na eFakt.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|