Nie poznali się na dowcipie. Policjanci ukarali ratownika z plaży w północnych Włoszech, który postanowił chwilę odpocząć, a w zastępstwie zostawił na swoim krzesełku... dmuchaną lalkę. Żeby dodać jej powagi i ratowniczego autorytetu, przebrał ją w czerwoną koszulkę, a w usta wcisnął gwizdek. Ten żarcik będzie go kosztował 1032 euro.
Kiedy policjanci przyjechali na plażę w Imperii, w pierwszym momencie pomyśleli, że wszystko jest w porządku. Na leżaku pod parasolem z symbolem ratownika siedziała jakaś postać. Ale im bliżej podchodzili, tym bardziej wydawała im się jakaś dziwna...
Z bliska wszystko stało się jasne. Na stanowisku ratowniczym wszystko było prawdziwe - cuma, lornetka, gwizdek, a nawet koszulka. Tylko ratownik był... gumowy.
Kontrolerzy znaleźli w końcu prawdziwego ratownika. Okazało się, że zażartował sobie, sadzając na krzesełku dmuchaną lalę. Żart nie przypadł im do gustu. Wlepili mu mandat opiewający na 1032 euro.
Leń padł ofiarą kontroli bezpieczeństwa, którą przeprowadzono dziś na plażach w całej Ligurii - północnej prowincji Włoch.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|