Choć decyzja leży w rękach jury, którego skład pozostaje ten sam, oraz widzów, którzy będą wysyłać SMS-y, to nie można się przecież dziwić, że za kulisami programu już teraz ocenia się szanse tańczących gwiazd. Zdecydowanym faworytem jest Tomasz Kammel.
Co prawda, tancerze i gwiazdy narzekają, że prezenter nie jest towarzyski i unika kontaktu z resztą ekipy, ale jego szanse ogromnie zwiększa to, że jest bardzo znany. "Nie ma chyba w Polsce widza, który nie wie, kim jest Kammel! I choć średnio się rusza w tańcu, to fakt, że widzowie od lat oglądają jego twarz, może zagwarantować mu zwycięstwo" - mówi "Faktowi" jeden z członków ekipy.
Jeżeli Kammel wygra, to oprócz Kryształowej Kuli stanie się posiadaczem luksusowego porsche (drugiego, bo jedno takie auto już ma). Ale zwycięstwo nie przyjdzie mu łatwo, bo będzie musiał walczyć w gwiazdą, która już na pierwszej próbie pokazała, że taniec to jej żywioł, czyli Justyną Steczkowską. "To czarny koń tej edycji. Rusza się bosko" - zachwycają się ci, którzy widzieli ją podczas prób. Ma wspaniałą figurę, a jej partner, Stefano Terrazzino, jest oczarowany jej gracją.
Tuż za tą dwójką obserwatorzy umieszczają Darię Widawską, która zdobyła popularność dzięki serialowi "Magda M.". Dobrze się rusza, schudła i ma jędrne, fajne ciało. Poza tym to bardzo sympatyczna i lubiana osoba - tak mówi się o niej za kulisami. Partneruje jej Robert Kochanek.
Kolejna edycja "Tańca z gwiazdami" będzie mieć 12 odcinków. Pierwsza para odpadnie już w niedzielę. W ostatnim zaś - finałowym - wystąpią nie jak do tej pory dwie, a
trzy gwiazdy. Czy będą to Kammel, Steczkowska i Widawska? - zastanawia się "Fakt".